Czy po wełnie mineralnej można chodzić? - Sprawdziliśmy!

Czy po wełnie mineralnej można chodzić? Sprawdziliśmy to z kamerą termowizyjną!
Pytanie, czy po wełnie mineralnej można chodzić, pojawia się od czasu do czasu. Za każdym razem nasza odpowiedź, że po wełnie mineralnej nie wolno chodzić, powoduje, że rozpoczyna się dyskusja z wami - klientami. Argumentujecie, że przecież przejdziecie tylko od czasu do czasu, żeby coś poprawić przy antenie, kablu, termometrze na poddaszu nieużytkowym, czy cokolwiek tam jeszcze wymyśliliście. My z kolei zawsze tłumaczymy, że wełna służy do izolowania, a nie do chodzenia po niej, i że zostanie zniszczona, gdy to zrobimy.

Ale w zasadzie... czy na pewno wełna się uszkodzi, jak po niej przejdziemy? Albo ile razy trzeba po niej przejść, żeby się uszkodziła - raz? Pięć? A może 30? Na to pytanie odpowiedzieć wam było już trudniej, bo nie znaliśmy nikogo, kto by to sprawdził. Teraz znamy - nas! Bo to sprawdziliśmy :)
Spis treści
Jak wyglądał test?
Postanowiliśmy przetestować wytrzymałość wełny na „chodzenie”. Skoro wiemy, że po wełnie mineralnej nie wolno chodzić, to teraz odpowiemy na pytanie, co się stanie, jak jednak chodzić po niej będziemy.
Test był w zasadzie prosty. Wybraliśmy 4 popularne rodzaje wełny:
| Nr | Rodzaj wełny | Charakterystyka |
|---|---|---|
| 1. | Tania wełna szklana z rolki | Najbardziej puszysta, niska gęstość (lambda 39). |
| 2. | Droższa wełna szklana z rolki | Wersja premium, wyższa gęstość (lambda 33). |
| 3. | Tania wełna skalna (płyta) | Uniwersalna wełna skalna (ok. 30-40 kg/m³). |
| 4. | Droga wełna skalna (płyta) | Podwyższona gęstość, zwana „akustyczną” (ok. 50 kg/m³). |
Materiały zostały docięte na wymiar do naszych form testowych. Pod wełny wsadziliśmy panele grzewcze, które miały podgrzewać izolację od spodu. Skuteczność sprawdzaliśmy za pomocą kamery termowizyjnej. Prosta forma: oceniliśmy, jak izoluje wełna fabrycznie nowa, następnie lekko chodzona, a ostatecznie wełna po wielu przejściach.

Wełna fabrycznie nowa
Na początek sprawdziliśmy punkt odniesienia. Zostawiliśmy włączone panele grzewcze na około 20 minut, aby każda z wełen mogła się spokojnie nagrzać. Po tym czasie sprawdziliśmy kamerą termowizyjną, jak wygląda ich izolacyjność. Jakie były wnioski?
- Każda wełna izolowała bardzo dobrze i równomiernie, tworząc jednolitą plamkę na obrazie termowizyjnym.
- Nie zaobserwowaliśmy żadnych skaz, prześwitów ani gorących miejsc (hotspotów).
- W przypadku najtańszej wełny szklanej kamera wyłapała minimalne, delikatne prześwity, co jest naturalnym zjawiskiem wynikającym z gorszej lambdy i mniejszej gęstości tego materiału, jednak ogólnie wełna nadal świetnie spełniała swoją funkcję.
Ustaliliśmy więc, że każda fabrycznie nowa i nieuszkodzona wełna skutecznie chroni przed utratą ciepła.

Delikatne 5-krotne nadepnięcie
Przyszedł czas na delikatne, 5-krotne nadepnięcie na próbki. Ponownie podgrzewamy całość i sprawdzamy termowizją. Tania szklana wełna wydawała się mieć nieco więcej plamek cieplnych na obrazie, ale różnice były na tyle małe, że śmiało można to uznać za błąd pomiarowy. Droższa szklana wytrzymała próbę bez najmniejszego szwanku na izolacyjności.
Ciekawiej zrobiło się w przypadku taniej, uniwersalnej wełny skalnej. Tutaj faktycznie doszło do uszkodzenia struktury i pogorszenia parametrów izolacyjnych. W miejscu, w którym nadepnęliśmy, pojawił się delikatny mostek termiczny, pokazujący na kamerze podwyższenie temperatury o pół stopnia Celsjusza. Niby nic, ale pamiętajmy, że to izolacja, która chroni nasz dom przed ucieczką ciepła 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Patrząc z tej perspektywy, staje się to odczuwalnym problemem. Z kolei droga wełna skalna wytrzymała tę próbę wzorowo i wróciła do normy.


Wielokrotne przejście
Tutaj na wstępie trzeba posypać głowę popiołem, bo w ferworze nagrań matematyka kompletnie nam nie wyszła i środkowe wełny otrzymały dwa razy więcej przejść niż skrajne. Jak się jednak zaraz przekonacie, niewiele zmieniło to w wyciągniętych wnioskach.
Finałowy test chodzenia po wełnie to była już konkretna liczba - kilkanaście wejść i zejść w przypadku wełen skrajnych i kilkadziesiąt w przypadku środkowych. Efekt? Jeszcze bez sprawdzania pod termowizją gołym okiem było widać, że wszystkie wełny są mocno zdeformowane, zniekształcone i nie wróciły do swojej pierwotnej formy. Ale dopiero kamera ukazała ogrom zniszczeń.
- Tania wełna szklana z rolki: Mimo swojej puszystości uległa całkowitemu zniszczeniu. Różnica temperatur na zgniecionych fragmentach wynosiła ponad 3 stopnie, tworząc gigantyczne mostki termiczne.
- Droższa wełna szklana: Poradziła sobie nieco lepiej, ale ostatecznie również uległa uszkodzeniu. Miejsca nacisku wykazywały mostki termiczne z różnicą około 1-1,5 stopnia, więc izolacja przestała być równomierna.
- Tania wełna skalna: Oberwała najmocniej. W strukturze widać było wręcz fizyczne przełamania i przerwania wełny. Obraz termowizyjny pokazał, że materiał został całkowicie zniszczony i według nas nie nadaje się do pełnienia roli izolacji domowej.
- Droga wełna skalna: Poradziła sobie zdecydowanie najlepiej, wykazując na kamerze stabilne ~25 stopni. Osiągnęła to najpewniej z powodu wysokiej gęstości (ok. 50 kg/m³). Po prostu duża ilość wełny w wełnie stawiła opór i nie pozwoliła się dognieść do końca. Mimo to, fizyczna deformacja była zauważalna.


Wnioski
Jakie są wnioski? Podtrzymujemy odpowiedź, że po wełnie mineralnej nie wolno chodzić. Wnioski, które wyciągnęliśmy z tego testu mówią jasno (i mamy nadzieję, że wy też to widzicie), że wełna, po której się chodzi, ulega zniszczeniu i bezpowrotnie traci swoje parametry. A przecież głównym zadaniem wełny jest skuteczna izolacja termiczna budynku i obniżenie kosztów za ogrzewanie zimą oraz chłodzenie latem.
Nawet gdyby zastosować dużo droższą wełnę skalną o wysokiej gęstości (która przetrwała test najlepiej), dalej uważamy, że jest to całkowicie bez sensu. Koszt takiej wełny jest ogromny w stosunku do najtańszych rozwiązań, a i tak jest to materiał, który nie jest przeznaczony do tworzenia ciągów komunikacyjnych.
Jedynym sensownym rozwiązaniem jest zrobienie zwykłej podłogi na legarach (np. z płyty OSB) i puszczenie izolacji pod nią. Wtedy można chodzić po poddaszu do woli, nie niszcząc głównej warstwy termicznej. Z kolei jeśli naprawdę nie ogranicza was budżet, to możecie zastosować wełnę twardą (przeznaczoną np. pod wylewki czy na dachy płaskie), która jest stricte zaprojektowana do przenoszenia obciążeń - ot taki drogi rarytas.
Mamy nadzieję, że ten test rozwiał wasze wątpliwości i pomógł zrozumieć, dlaczego traktowanie izolacji jako dywanu to bardzo zły pomysł dla waszego portfela.